nasze projekty
2011/2012
BOGUMIŁ BĘZEL, FILIP NOSEL, PAWEŁ IZYDORCZYK
TWARZĄ W TWARZ Z PRAWAMI OBYWATELSKIMI
2010/2011
MARTYNA BUKOWSKA, ALICJA PRUSZYŃSKA 1D
LIST DO RZECZNIKA
KAMILA BUŻAN, ALEKSANDRA PAWŁOWSKA, ANIA WOŁUKANIS 2A
WHAT MAKES PEOPLE HAPPY?
KRYSTIAN BARSZCZ, DAMIAN NIKELSKI 2A
WHAT MAKES ME HAPPY…
FILIP BORKOWSKI 2A
HAPPINESS
PAWEŁ MAZUREK, MATEUSZ ŁASZCZ, ŁUKASZ DZIEDZIC, BŁAŻEJ GOŁEBIOWSKI 2C
WE ARE HAPPY!
NATALIA URBANIAK, PATRYCJA POKRZYWNICKA, OSKAR DĄBSKI, MARTA KWIATKOWSKA, NATALIA KRAWCZYK, KORNELIA MATUSZCZAK 2G
GREAT POLISH PEOPLE
MICHAŁ KIEDROWICZ 3E
SZCZĘŚCIE
RAFAŁ LIPIŃSKI, MICHAŁ KRAUSE, ROBERT KOSK, TOMASZ KONOPKA 2D
“SZCZĘŚCIE”
ŁUKASZ DZIEDZIC, MATEUSZ ŁASZCZ, PAWEŁ MAZUREK I BŁAŻEJ GOŁĘBIOWSKI
BULGARY
JUDYTA SKIBA I ZUZANNA ZIELIŃSKA
POLAND
BARTOSZ KACZMAREK
POLAND
AGNIESZKA GAJEWSKA I MAJA KRZYMOWSKA 3E
SZCZĘŚCIE
ALICJA PRUSZYŃSKA I MARTYNA BUKOWSKA 1 D
SZCZĘŚCIE – SCENARIUSZ PRZEDSTAWIENIA KUKIEŁKOWEGO
NIKOLETTBLACHOWSKA I PATRYCJA SZARY 3G
“NASZE SZCZĘŚCIE”
AGNIESZKA WIŚNIEWSKA, KASIA WRÓBLEWSKA, SONIA UKLEJA-CHABROS 1D
“GDYNIA, BE HAPPY”
AGNIESZKA CZUPRYNIAK , DARIA MATYNIA, KASIA RADKOWSKA , DOMINIKA KRAJKOWSKA 3G
“CO DAJE NAM SZCZĘŚCIE?”
KINGA WACHOWIAK & KAROLINA KURPIEWSKA 2D
MAM PRAWO DO SZCZĘŚCIA
OLA, MONIKA, RAFAŁ, AGATA, JUSTYNA 2D
“W POSZUKIWANIU SZCZĘŚCIA”
RAFAŁ, ROBERT, TOMEK, MICHAŁ
“SZCZĘŚCIE”
OLA MUSZKIEWICZ 3G
SZCZĘŚCIE
DARIA KONON I ZOSIA KŁYS 2c NORWAY
MAGDALENA BIERŁA, KAROLINA GWIZDAŁA I ALEKSANDRA WERESZKA 2C FRANCE
JUDYTA SKIBA I JOANNA ZIELIŃSKA POLAND
MAJA WALENCIK
“Najzwyklejsza w świecie radość”
Chciałabym wstać i przeciągać się leniwie,
a potem wyjrzeć za okno,
nic tam nie zobaczyć,
i zacząć się śmiać.
Wybiec szybko przed blok,
w porozciąganej piżamie połozyć się na trawie,
i wstać,
i tańczyć, mimo, że nie umiem,
i śpiewać, żeby zedrzeć sobie gardło.
Krecić się w kółko,
i skakać.
Żeby przechodnie nazywali mnie wariatką,
śmiejąc się do rozpuku.
“szczęśliwi kopią kamienie”
szczęśliwi kopią kamienie
w południe
nie ma dla nich świata
nie chcesz nigdy
na chodniku
w czarnym płaszczu udawać wiatru
BAJKI FILOZOFICZNE NAGRODZONE W KONKURSIE “STARTUJEMY”
AGNIESZKA CZUPRYNIAK 3G
“MOTYL”
Dawno, dawno temu, na skraju małego, górskiego miasteczka, stał przeklęty las. Wielki i pogrążony w ciemnościach niezależnie od pory dnia, wzbudzał przestrach w okolicznych mieszkańcach. Wśród ludzi krążyła legenda, że na jego terenie mieszkał niegdyś okrutny potwór – nadludzka istota, która porywała dzieci i zmieniała je w drzewa. Żyło w nim wiele dzikich zwierząt a pośród nich kilka gatunków dawno uważanych za wymarłe. Wśród tego co okrutne i nieoswojone, panował ład i harmonia. Śmierć była tutaj rzeczą naturalną – jedni ginęli po to, aby drudzy mogli przeżyć.
Tymczasem miejsce na pozór złe i nieprzyjazne, w środku kryło w sobie krainę piękna i łagodności…
W sercu lasu znajdowała się duża, kwiecista łąka, będąca domem i królestwem dla wszystkich okolicznych owadów W jej górnej częśći, w wydrążonym pniu rozłożystego dębu, mieszkała rodzina motyli, nazywana Paziami Żeglarzami. Byli jednymi z ostatnich przedstawicieli tego gatunku – w królestwie cenieni za pogodę ducha i pracowitość, często otrzymywali komplementy na temat wyjątkowego wzoru ich skrzydeł, przypominającego paski pokrywające ciało zebry.
Był jednak motyl, który nigdy nie czuł się piękny. Tatiana. Uważała, że przynosi hańbę swojemu gatunkowi, przedstawicielom lekkości i powabu. Kiedy chciała pofrunąć, jej ciało przygniatało ją do ziemi. Dlatego wciąż nie umiała latać, choć miała już pięć dni.
Gdy była mała, wszyscy mówili jej, że motyle żyją tylko jeden dzień. Chcieli w ten sposób zmotywować Tatianę do działania. Widzieli, że wszystkie inne młode poczwarki potrafią już fruwać a ona, biedna i grubiutka, wciąż żałośnie trzepocze skrzydłami i szoruje brzuchem po brudnej ziemi.
- Uwierz w siebie! – wołała Mama Paziowa, obserwując córkę z zatroskaniem, jakby było to lekarstwo na wszystkie jej problemy. Tatiana miała już dość tego wyświechtanego, nic nieznaczącego hasełka. Powtarzano jej je wszędzie. Jednak nikt słowem nie wspominał o tym, jak to zrobić…Jak uwierzyć?
- Widziałam człowieka – wyszeptała lękliwie gąsienica Aurelia, kiedy wracały z porannej gimnastyki. Tatiana znów upokorzona i zgrzana, z obrzydzeniem wyprostowała swoje pogniecione, brzydkie skrzydło.
- Co to jest człowiek? – zapytała rozdrażniona, marząc o powrocie do domu. Coraz częściej wolała być sama. Wszystko wokół wydawało się kpić z niej, nawet wyznanie sprawnej, choć młodszej od niej, gąsienicy miało dla Tatiany ukryty, prześmiewczy sens.
- To podobno książę tego, co jest za lasem – ciągnęła jej koleżanka tym samym tonem, co poprzednio. – Był duży i nie tak lekki jak my.
‘’Mów za siebie’’, pomyślała Tatiana zgryźliwie, mimo, że opowieść towarzyszki zaczęła ją intrygować.
- Tata powiedział mi, że oni są niebezpieczni. Że łapią motyle, zabijają je a potem suszą – powiedziała a głos jej zadrżał– Ale on był piękniejszy niż motyl. – dodała następnie, jakby usprawiedliwiało to całe jego potencjalne okrucieństwo.
- To pokaż mi go – rzekła wyzywająco Tatiana. Szukała w życiu ciepła i radości, jednak czuła, że wszystko co dobre i pięknie omija ją z odrazą, zostawiając za sobą tylko rozczarowanie – jak zwiędłe, zasuszone kwiaty. Od wielu, wielu dni, choć miała ich tylko pięć, Tatiana szukała szczęścia, ale szczęście wydawało się nie istnieć. Uważała, że jest już bardzo doświadczona życiowo.
Gąsienica zaś żywo zareagowała na zuchwały rozkaz koleżanki. Poszły szybko w stronę Różanych Alejek, gdzie podobno często przebywał sam książę.
Kiedy wreszcie dotarły na miejsce, dla bezpieczeństwa skryły się za krzakami. Aurelia z trudem odchyliła cienką gałązkę i wyjrzała ciekawie, po czym zrobiła miejsce Tatianie.
To, co ujrzała – ona, niegodna przedstawicielka Paziów Żeglarzy, którym bliżej było raczej do Lotników – zburzyło w niej wszystkie mury i tamy. Skoro książę Człowiek, pokonując naturalną barierę między lasem a miasteczkiem, wykazał się odwagą i ciekawością,, to dlaczego ona nie mogłaby nauczyć się latać? Bo może zwycięstwo nad własnym strachem to wolność? Bo może wolność to szczęście?
Nie chodziło wcale o to, że Tatiana nie fruwała, bo była zbyt ciężka. Czy książęce nogi wydawały się jej wystarczająco mocne, aby dowieść go aż tutaj?
W jednej chwili poczuła, że od jego widoku leżącego na trawie bije spokój i siła. ‘’Nigdy nie uwierzę w to, że ta mocna a jednocześnie tak krucha postać może zrobić komuś krzywdę.’’ – pomyślała nagle i fala gorąca uderzyła jej do głowy. Patrząc na niego nabierała wiary w to, że każdy człowiek, w ogniu prób i błędów, że przeszkoda, która uniemożliwia nam osiągnięcie celu w końcu pęka, jeżeli postaramy się wystarczająco mocno.
Nie patrząc na Aurelię, wyswobodziła się z ciążącego jej kokonu. Rozchyliła sprężyste skrzydła i wzleciała ponad chmury. Zatoczyła pełne koło, potem drugie, czując jak oddycha każda komórka jej nowego, motylego ciała. Nie miała pojęcia, jak długo tak latała, jednak kiedy poczuła, że brakuje jej tchu, postanowiła trochę odpocząć. Opierając się o czerwony, wonny kwiat, oddychała głęboko. Ależ rodzice będą z niej dumni!
Aż nagle wielki cień nakrył małe i bezbronne ciało Tatiany…Książę Człowiek spojrzał na nią ciekawie, przybliżył brązowe oczy do niespotykanych skrzydeł i zamknął ją w klatce swojej dłoni.
‘’Paź Żeglarz. Nareszcie. Szukałem cię całe życie, mój mały, skrzydlaty więźniu.’’ – pomyślał z satysfakcją, nie słysząc, że oddech Tatiany z sekundy na sekundę staje się płytszy.
ROBERT KOSK 2D
“W POSZUKIWANIU WODY”
Dawno, dawno temu, po piaszczystej pustyni, wędrował osioł Don. Nie był on zadowolony ze swojego życia, ale wierzył, że może się ono zmienić, kiedy osiągnie swój cel – dojdzie do wielkiej wody.
Pewnego dnia osioł zauważył na swojej drodze żółwia. Było to zjawisko nadzwyczajne, ponieważ Don od wielu tygodni nie widział żywej duszy.
- Witaj żółwiu – powiedział zmęczony Don.
- Dzień dobry, ośle – odparł żółw – Dlaczego jesteś przygnębiony?
- Widzisz na horyzoncie obszerne wody, mieniące się w blasku słońca? To miejsce jest rajem. Przez pół życia dążę do niego, ale ono zdaje się z każdym moim krokiem oddalać. Wędrówka do wielkiej wody nie jest ani przyjemna, ani też szczęśliwa, więc z czego miałbym się cieszyć?
- Każdy krok we właściwym kierunku przynosi mi szczęście – powiedział z powagą żółw – i każdy jest dla mnie nowym wyzwaniem. Spróbuj się cieszyć postępami w osiąganiu swojego celu, a twoje życie będzie upływało z pewnością przyjemniej.
- Dziękuję – odpowiedział zamyślony osioł i poszedł dalej, wpatrując się z zachwytem w stronę wielkiej wody.
Rozmyślał o wspaniałościach, jakie czekają go po osiągnięciu swojego celu. Nagle w oddali zauważył lepiankę. Spragniony i głodny osioł nabrał wiary, że może znaleźć w niej pożywienie.
- Halo! Czy ktoś tu jest?! – zawołał Don.
- Wynocha, złodzieju! – odpowiedział głos z chatki.
- Nie mam złych zamiarów – odparł osioł.
Drzwi lepianki otworzyły się i z jej wnętrza wyczołgał się masywny wielbłąd. Don nie mógł uwierzyć własnym oczom. W obszernej chatce było pełno jedzenia i wody.
- Musisz być bardzo szczęśliwy, posiadając tyle bogactw! – powiedział zafascynowany osioł.
- Kim jesteś? Kolejnym biednym wujkiem z południa, który miałby wielką ochotę na moje jedzenie i wodę?! A może prościej, najpierw mnie otrujesz, a później ograbisz?!
- Skąd ci przyszło to do głowy? Podziwiałem twoje skarby, ale nie przeszłaby mi przez myśl kradzież – oburzył się Don.
- Mówiłeś coś o szczęściu? Nie jestem szczęśliwy. Żyję w ciągłym stresie. Jestem otoczony fałszywymi ludźmi, którym bardzo zależałoby na mojej śmierci. Gdybym tylko mógł, oddałbym całe swoje bogactwo – zaszlochał wielbłąd.
- Dlaczego tego nie zrobisz? – zapytał osioł.
- Bo mi szkoda – odpowiedział mieszkaniec chatki i z płaczem zamknął się w swojej lepiance.
Don z namysłem opuścił terytorium wielbłąda, kierując się nadal w stronę urzekającej wielkiej wody. Z każdym krokiem czuł się coraz bardziej głodny. W pewnej chwili zakręciło mu się w głowie i padł na ziemię. Obudził się dopiero w nocy. Już w pierwszych chwilach zauważył, że znajduje się w nieznanym miejscu. Była to obszerna jaskinia, w której leżały dziesiątki chorych zwierząt. Każdy miał miejsce w swoim hamaku. W końcu groty siedziała postać, która bacznie obserwowała podopiecznych.
- Witaj, ośle – zagrzmiał swym basem tajemniczy opiekun.
- Kim jesteś? – zapytał Don.
- Nazywają mnie Doktorem Pająkiem. Będziesz u mnie mieszkał przez pewien czas.
- Nie mogę! Muszę dojść do wielkiej wody!
- Twoje zdrowie nie pozwala ci na wędrówki. Kilka dni w mojej jaskini na pewno nie zaszkodzi - zapewniał Doktor Pająk.
Don zainteresował się pacjentami. Wśród nich znajdowała się całkowicie sparaliżowana hiena. To ona jako pierwsza zaprzyjaźniła się z osłem.
- Och! Jakie to smutne – powiedział Don do hieny – Musisz być bardzo nieszczęśliwa ze swojego życia.
- W pierwszych miesiącach po wypadku uważałam, że moje życie nie ma sensu. Z biegiem czasu przyzwyczaiłam się do swojej sytuacji i z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa. Chociaż nie mogę się ruszać, przez cały czas obieram sobie małe cele, które przynoszą mi wiele radości. Tuż przed wypadkiem należałam do gangu Cętkowatych Hien. Nie liczyłam się z nikim, kto stanął mi na drodze. Czułam się potężna, ale w głębi duszy nieszczęśliwa. To nieszczęście musiałam zastąpić satysfakcją z zadawania bólu. Pewnego dnia, kiedy walczyłam z gangiem Brunatnych, jedna z hien zepchnęła mnie ze skały. Złamałam kręgosłup i nikt się mną nie zainteresował. Mój gang porzucił mnie. Stałam się dla nich bezużyteczna. Takimi prawami rządzi się przestępczy świat. Kilka dni później odnalazł mnie Doktor Pająk. Pomógł mi się cieszyć z małych rzeczy – zakończyła hiena.
- Niedawno poznałem wielbłąda – powiedział zamyślony Don – Był on bogaczem, jakich na świecie zapewne niewielu. Do czasu tego spotkania myślałem, że bogactwo przynosi szczęście, a tymczasem… – nie dokończył osioł.
- O! Znam tego wielbłąda! – powiedziała hiena – Przychodzi do nas czasami na specjalne terapie dla zamożnych zwierząt. Biedak…
Rozmowę nieoczekiwanie przerwał Doktor Pająk, który zaprosił osła do swojego gabinetu. Opiekun rozsiadł się na wygodnym kamieniu i zwrócił się do Dona:
- Słyszałem, że podróżujesz w stronę wielkiej wody.
- To prawda.
- Przecież tutaj wody masz pod dostatkiem. Dlaczego wędrujesz daleko na północ? – nie rozumiał Doktor Pająk.
- To nie prawda! Tu nie ma wody! Tam, daleko, znajduje się źródło…
- …szczęścia? – dokończył Doktor Pająk – Każdy z nas go szuka. Powiedz mi tylko, dlaczego aż tak daleko, skoro masz je pod własnym nosem. Nie wierzysz? Wyjdźmy zatem z jaskini…
Na niebie świeciło bijące po oczach słońce. Don ponownie spojrzał na pustkowie. “Przecież tutaj nie mogę być szczęśliwy” pomyślał.
- Spójrz! Czego ci na tym świecie brakuje?
- Wszystkiego! – zdenerwował się osioł.
- Czyżbyś nie doceniał piękna natury? Tych drzew, rosnących tu od wieków, a także chmur układających się w przecudne kształty?
- Gdzie? Gdzie są drzewa, chmury? – zmartwił się Don
- Tutaj – wskazał palcem Doktor, a przed oczami osła ukazały się zielone korony drzew.
- Jak mogłem ich nie zauważyć?!
- To nie wszystko. Pamiętasz, że mówiłem ci o tym, że dążymy do szczęścia i szukamy go tak daleko, a tak naprawdę jest ono przed naszym własnym nosem?
- Tak, ale tu wciąż nie ma wody…
- Jesteś tego pewien? Przybyłeś tu z dalekiego południa, skąd płynie rzeka Isra El. Byłeś tak pochłonięty szukaniem szczęścia, że nie zauważyłeś, że brodzisz w niej po kolana. Twoja wyobraźnia była tak ogromna, że z każdym dniem twój cel wydawał ci się coraz wspanialszy. W ten sposób skazywałeś się na rozczarowanie. Wielka woda to oczywiście fatamorgana. Za każdym razem, gdy dochodziłeś do swojego celu, rozczarowany szukałeś go w innym miejscu, tymczasem szczęście tkwi we wnętrzu, bo to od ciebie zależy, czy potrafisz zauważyć i cieszyć się z tego, co masz – uśmiechnął się Doktor Pająk i poklepał osła po plecach.
- Dziękuję – wyszeptał Don.
Każdy z nas szuka szczęścia. Dążymy do niego często przez całe życie. Ci, którzy go doznają, odnaleźli je w sobie i nauczyli się cieszyć z drobnych rzeczy. Don odkrywał świat przez całe życie. Zauważył, że należy cieszyć się drogą, a nie samym celem. Istne pustkowie przerodził w niebiański las tropikalny, czego i Tobie życzę.



[...] nasze projekty [...]